Aktualności
Była sobie aleja
Na początku marca z historycznego centrum Szczepanowa zniknął żywy pomnik posadzony z okazji 900. rocznicy urodzin św. Stanisława.
W 1936 roku Szczepanów był miejscem ogólnopolskich obchodów 900. rocznicy urodzin św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Biskup tarnowski Franciszek Lisowski zaprosił do Szczepanowa m.in. kard. Augusta Hlonda, prymasa Polski, który przewodniczył głównym uroczystościom jubileuszowym, a także księcia arcybiskupa Adama Sapiehę, metropolitę krakowskiego, który przywiózł na tę okazję relikwiarz ręki patrona Polski. Od 4 do 7 maja na plebańskich polach, gdzie odbywały się uroczystości, modliły się tłumy pielgrzymów.
Jubileusz miał swoje owoce duchowe i patriotyczne. Duchowe, bo pielgrzymi mogli skorzystać z sakramentów świętych, zwłaszcza sakramentu pokuty, gdyż podczas trzech najważniejszych dni spowiadano również nocą. Patriotyczne, ponieważ po okresie zaborów i odzyskaniu nie tak dawno niepodległości, rzesze Polaków mogły swobodnie czcić patrona ojczyzny. Były też owoce materialne w postaci pomnika na granicy parafii od strony Brzeska, dzwonów podarowanych przez rodaków z USA, które zawisły później nad główną bramą cmentarza, orantów i innych paramentów liturgicznych.
Upamiętnieniem była też, posadzona na gruntach plebańskich wzdłuż drogi od kościoła do rynku, aleja lipowa.
Przez niemal 90 lat aleja stanowiła jeden z charakterystycznych elementów krajobrazu kulturowego Szczepanowa. Była świadkiem nie tylko codziennego zwyczajnego życia mieszkańców, ale wielu wydarzeń związanych z uroczystościami religijnymi i społecznymi, z których największym jak dotąd był jubileusz 900. rocznicy śmierci św. Stanisława. Na placu przylegającym do północnego szpaleru lip dziesiątki tysięcy pielgrzymów uczestniczyło 7 maja 1978 roku w Mszy św., której przewodniczył kard. Karol Wojtyła, a kazanie wygłosił kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski.
Aleją lipową przechodziła corocznie procesja Bożego Ciała, a od ponad 20 lat wędrowali tędy uczestnicy procesji z kaplicy narodzenia św. Stanisława do jego sanktuarium w czasie majowego odpustu. I dodać trzeba, że pod lipowym parasolem odprowadzano na cmentarz zmarłych parafian.
Walor przyrodniczy połączony z kulturą i wiarą sprawiał, że aleja nie była zwykłymi drzewami rosnącymi w pasie drogi powiatowej nr 1340K w miejscowości Szczepanów (jak można by to określić językiem urzędniczym), ale jednym z symboli, wiele mówiącym o samej miejscowości, o jej historii, o ludzkim życiu rozpiętym między pierwszym krzykiem i ostatnim oddechem, i przede wszystkim o św. Stanisławie, którego urodziny miała upamiętniać.
Miała, ponieważ na początku marca cały rząd południowy został wycięty.
Aleja przestała istnieć.
Aleja Lipowa w Szczepanowie 1936 - 2026 Gość Tarnowski
- „Decyzja o złożeniu wniosku o wydanie zezwolenia na wycinkę wszystkich drzew została podjęta przez Zarząd Dróg Powiatowych w Brzesku w krótkim czasie po gwałtownej wichurze, która 7 lipca 2025 roku spowodowała liczne zniszczenia na terenie powiatu brzeskiego” - czytamy w wyjaśnieniu przesłanym przez ZDP w Brzesku.
Mieszkańcy nie byli jednak tak radykalni. W specjalnym piśmie wnioskowali o modyfikację koron drzew, polegającą m.in. na usunięciu suchych i połamanych konarów.
Ostatecznie jednak wycięto wszystkie drzewa północnego szpaleru alei. Pozytywne opinie na ten temat wydały Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, a także Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego (Szczepanów znajduje się na terenie Bratucickiego Obszaru Chronionego Krajobrazu).
Na decyzję o wycięciu drzew miał wpływ czynnik bezpieczeństwa. - „Wzdłuż wyciętej alei lipowej, po stronie południowej, zlokalizowany jest chodnik stanowiący ciąg pieszy prowadzący do szkoły podstawowej, ośrodka zdrowia oraz do centrum miejscowości Szczepanów. Z uwagi na bezpieczeństwo użytkowników tego ciągu komunikacyjnego, ZDP Brzesko przeprowadził szczegółowe oględziny drzew. Ich wyniki nie pozostawiały wątpliwości, co do złego stanu fitosanitarnego drzewostanu. Niemal każde z drzew nosiło ślady uszkodzeń, w tym uderzeń pioruna, a także wykazywało znaczne uszkodzenia w dolnych partiach pnia” - czytamy w przesłanym wyjaśnieniu.
Powstaje pytanie, czy oględziny były wystarczającą przesłanką, by wyciąć drzewa. Trudno spodziewać się, że blisko 90-letnie lipy będą całkowicie zdrowymi drzewami, nienoszącymi śladów upływającego czasu, warunków otoczenia i negatywnego wpływu człowieka na środowisko m.in. poprzez stosowanie soli drogowej w zimie, która z pewnością szkodziła systemowi korzeniowemu drzew.
Paradoksalnie, żeby przekonać się o faktycznym stanie lip, wycięto je i wówczas „stwierdzono w przekrojach pni liczne oznaki degradacji drewna - od przesuszonego rdzenia w znacznym procencie przekroju po zaawansowaną próchnicę. Stan ten potwierdził, że drzewa znajdowały się w fazie zamierania”. To ważne stwierdzenie, które mówi, że lipy nie były martwymi drzewami. Jeśli zatem chorowały, czy nie warto było podjąć próby ich ratowania chociażby przez korektę koron? I dlaczego wcześniej nie podejmowano koniecznych w tym względzie zabiegów? Szkoda, że konieczną zawczasu diagnozę i ewentualną terapię zastąpiono sekcją zwłok.
Przypomina się w tym miejscu casus Woli Mędrzechowskiej, w której wzdłuż drogi wiodącej z Mędrzechowa do trasy na Kielce, blisko kościoła, szkoły, straży pożarnej, sklepów posadzono przed kilkudziesięciu laty ponad 80 lip. Powstała dzięki temu aleja wzdłuż drogi, lipy zacieniły też centralny plac w miejscowości. Najstarsi mieszkańcy wspominali, że lipy stanowiły ogromny zielony parasol rozłożony nad drogą i placem, stwarzając niepowtarzalny mikroklimat, a kiedy kwitły darmowy salon aromaterapii, nie mówiąc już o pożytku, jaki dawały pszczołom i innym owadom. Kilka lat temu trzeba było podjąć prace pielęgnacyjne. Nie polegały one jednak na wycięciu, ale korekcie koron. W efekcie drzewa odnowiły się i dalej stanowią niezwykłą wizytówkę Woli Mędrzechowskiej.
Podnoszony przez wnioskodawców czynnik bezpieczeństwa jest bardzo ważny, ale czy należy go stosować bezwzględnie? Jeśli ktoś pojedzie nad polskie morze, to na przykład w okolicy Pucka czy Wejherowa zobaczy ciągnące się przez wiele kilometrów aleje naprawdę starych i wysokich drzew rosnących w skrajni dróg, którymi porusza się o wiele więcej samochodów niż w Szczepanowie! Co więcej, pojedyncze ścięte drzewa zastępuje się nowymi. Jak to się dzieje, że tam mogą sobie spokojnie rosnąć aleje lip, dębów, kasztanów, wywołując zachwyt, podziw, ale też dając wytchnienie zmęczonym od stałego napięcia oczom kierowców? Te nadmorskie aleje rosną sobie w centrach miejscowości, w pobliżu szkół i kościołów. Gdyby patrzeć na nie z perspektywy bezpieczeństwa, należałoby je wyciąć, ale tak się nie dzieje…
Dziwić w tym względzie może postawa włodarzy Tarnowa, którzy wzdłuż ruchliwej ulicy Nowodąbrowskiej, przy jezdniach i na pasie środkowym posadzili kilka lat temu platany, które urastają przecież do rozmiarów drzewnych olbrzymów. Jakież to lekkomyślne i niebezpieczne…
Wycięcie alei lipowej w Szczepanowie poruszyło wiele osób. U jednych wywołało smutek, u innych żal, czasem pojawiła się wściekłość. Czy pustkę po alei wypełni nasadzenie nowych drzew, które obiecuje wykonawca prowadzonych prac? Z pewnością jest to jakaś forma zadośćuczynienia i, mimo wszystko, mądra decyzja. Gdzie jak gdzie, ale w Szczepanowie drzewa, a zwłaszcza lipy i dęby, mają wyjątkowe znaczenie. W kaplicy narodzenia św. Stanisława przechowuje się pień dębu, pod którym przyszedł na świat przyszły patron Polski. Zanim ktoś uzna to za mistyfikację, warto wiedzieć, że kaplica została tak zbudowana w połowie XIX wieku, by jej centralną osią był ów pień drzewa, o który opiera się nastawa małego ołtarza, mająca kształt dębowego drzewa. Motyw urodzin pod dębem znaleźć też można na obrazie w ołtarzu, będącym kopią XV-wiecznego przedstawienia, które znajduje się w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie. A drugim drzewem, związanym ze św. Stanisławem, jest lipa. Ta najstarsza, kilkusetletnia, rośnie na szczepanowskim rynku. Legenda mówi, że Stanisław zasadził ją do góry korzeniami. Mimo to drzewo się przyjęło i nadal rośnie. Młodsze od niego już nie.
ks. Zbigniew Wielgosz / Gość
Galeria: Aleja Lipowa w Szczepanowie
Bazylika i Sanktuarium





