Aktualności
Bez miłości żyć nie będziesz! - #5 dzień
Po wczorajszym dniu przebaczenia, nastała pora na misyjne uhonorowanie sakramentu małżeństwa, a co za tym idzie, także i rodzin.
W trakcie Mszy świętych mieliśmy okazję otrzymać wyjątkowe błogosławieństwo: jako małżonkowie, dzieci, wnuki. Jak zauważył ojciec Emilian, punktem wyjściowym, momentem dojrzałości (także tej chrześcijańskiej) nie jest bynajmniej otrzymanie dowodu osobistego, poświadczającego wiek metrykalny – jest nim przysięga składana przez parę przed ołtarzem. Moment, w którym „ja” zamienia się w „my”, stawiając fundament pod budowę rodziny.
„Nie ma szczęśliwego człowieka bez rodziny” – mówił duchowny. I nie sposób się z tym nie zgodzić, gdyż to właśnie rodzina w duchowym wymiarze staje się tym właściwym domem. Dlatego to w nią najmocniej uderza szatan – spękane ściany długo nie utrzymają budynku w całości, a bardzo szybko pogrzebią mieszkańców pod gruzami: obojętności, zdrady, kłamstwa, niepokoju… Ale kiedy wspomniane mury umocni spoiwo Bożej opieki, żadna burza, żaden sztorm im nie zagrozi – dlatego tak ważna jest wspólna modlitwa, błogosławienie dzieci przez rodziców i wzajemna małżeńska troska.
Choć piąty dzień Misji Świętych skupiał się na parach, w modlitwie nie zapomnieliśmy także o ludziach samotnych, opuszczonych. Ojciec Emilian z niezwykłą delikatnością pochylił się nad tą niełatwą drogą, na której wielu na pewnym etapie życia małżeńskiego znalazło się z konieczności, a z kolei inni nigdy z niej nie zeszli.
Żadne słowa pocieszenia w takiej sytuacji nie wydają się wystarczające, jednak kiedy spróbujemy wyjrzeć poza ścisłe ramy, w których usiłujemy zamknąć, zdefiniować pojęcie „szczęścia”, możemy odkryć, iż nawet tak trudny etap naszej egzystencji nie świadczy o tym, że pozostaliśmy w tyle. Że coś przegapiliśmy i nigdy tego nie odzyskamy – wręcz przeciwnie! Oznacza wyłącznie to, iż jesteśmy dokładnie w tym miejscu, które na dany czas zaplanował dla nas Bóg: twórca szczęśliwych zakończeń. Tylko od nas zależy, czy nasze cierpienie przekujemy na siłę i oddamy Stwórcy, czy pozwolimy, aby utraciło swą wartość i napełniło nas goryczą. Lekcja ta jest istotna dla każdego, nie tylko ludzi samotnych, każdy bowiem prędzej czy później odczuje ciężar krzyża.
Niechaj najlepszym podsumowaniem tego dnia będą, jakże znaczące, słowa ojca Emiliana: „Bez miłości żyć nie będziesz!”. Bo bez niej przed nami rozciąga się wyłącznie piekło. Żadne bogactwo, żadne luksusy nie są w stanie zastąpić szczerej miłości – dziecko, choćby spało w złotym łóżeczku, miało wszelkie dostępne zabawki i jadło najlepsze potrawy, pozbawione czułej dłoni matki i ojca lub opiekuna – ich serc – nie przetrwa nawet roku (pewne okrutne badania to nawet potwierdziły).
Nie pozwólmy zatem odebrać sobie tego, co najcenniejsze: kochajmy naszych bliskich, kochajmy bliźniego po drugiej stronie ulicy. A nade wszystko – kochajmy Boga. Bo z Nim wszystko w końcu się ułoży.
Anna Wodka